110 lat temu w Nowinach Raciborskich: Dwuletnie dziecko zatruło się lekarstwem i zmarło
Tragiczny wypadek z udziałem dziecka, uprowadzenie małoletniej dziewczyny i sprawa w sądzie, a także świnia, która przegoniła rabusiów – to tylko część spraw opisanych na łamach Nowin Raciborskich w pierwszym tygodniu marca 1912 roku. Wojciech Żołneczko
Racibórz • 2 marca 1912 r.
Okradł rodziców swojej dziewczyny
Racibórz. Izba karna skazała robotnika Jana Graniecznego z Raszczyc, kilkakrotnie już poprzednio karanego, na rok więzienia za kradzież. Gr. utrzymywał stosunek miłosny z dziewczyną Gacówną z Babic, chociaż rodzice byli przeciwni temu. Często też pozostawał Gr. w Babicach na noc i spał w szopie. Kiedy podczas odnawiania mieszkania u Gaców wstawiono rozmaite sprzęty i szafy do szopy, wyjął z nich Graniczny rzeczy i zastawił je w Raciborzu.
Świnia spłoszyła rabusiów
Racibórz. W restauracyi zamkowej włamali się złodzieje w nocy na wtorek do kurnika na podwórzu i zabrali kilka kur, ukręciwszy im łebki na miejscu. Chcieli także zaraz zarżnąć tłustą świnię w chlewie, lecz mają tylko mały nóż pod ręką, zranili ją tylko w gardziej, wskutek czego świnia poczęła głośno kwiczyć i spłoszyła rabusiów.
Przestroga dla rodziców
Racibórz. Dwuletni synek pewnej tutejszej rodziny, bawiąc się na podwórzu, znalazł kilka flaszeczek od lekarstwa, w których kilka kropel płynu jeszcze się znajdowało. Dziecko wzięło flaszeczkę do ust i wypiło resztkę lekarstwa, którem się otruło i wyzionęło ducha, zanim zdołano sprowadzić lekarza. Prokuratorya obłożyła zwłoki aresztem, zabrano również znalezione flaszeczki.
Śmierć górnika. Był przewodniczącym związku św. Barbary
Rydułtowy, pow. rybnicki. Na kopalni Karola Schreibera przysypały spadające kamienie w ubiegłą sobotę górnika Ludwika Pawełka ze Syryńki i zabiły go na miejscu. Nieboszczyk cieszył się ogólnym szacunkiem, był przewodniczącym związku św. Barbary, a także do ostatniej chwili życia gorliwym czytelnikiem „Nowin Raciborskich”. Pozostawił po sobie żonę i dwoje dzieci. Zmarłemu wieczny odpoczynek racz dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki.
Racibórz • 7 marca 1912 r.
Plebania za droga dla miasta
Racibórz. Rada miejska zajmowała się na ostatniem posiedzeniu projektem zakupienia przez miasto starej plebanii protestanckiej w Panieńskiej ul. Projekt magistratu odrzucono małą większością głosów z powodu zbyt wygórowanej ceny kupna 26 tys. marek. Stary kościół protestancki natomiast postanowiła zakupić katolicka gmina kościelna. Mają się w nim odbywać nabożeństwa dla uczniów. Także nabożeństwo dla wojska powinno tam się odbywać, zamiast w kościele Dominikanów, gdzie brak miejsca coraz więcej daje się odczuwać, i to z krzywdą polskiej ludności.
3 dni więzienia za miłość
Racibórz. Ciekawy proces toczył się w ubiegły piątek przed tutejszą izbą karną. Dwudziestoletni robotnik Walocha z Radlina, pow. rybnicki, pracując na kopalni w okolicy Dortmundu, zapoznał się z rodziną Jakóbków, w których małoletniej córce Franciszce się zakochał i postanowił ją uprowadzić ze sobą w rodzinne strony. Co zamierzał, to wykonał i przybywszy na miejsce, dziewczynę umieścił u krewnych. Zrobił jednak rachunek bez rodziców dziewczyny, którzy wnet przybyli po nią i zabrali ze sobą z powrotem. Walochowi wytoczono proces o uprowadzenie małoletniej dziewczyny. Ponieważ jej jednak nie uwiódł, ani zhańbił, przeto sąd zapatrywał się dość łagodnie na sprawę i skazał oskarżonego tylko na 3 dni więzienia.
Surowe kary dla złodziei
Racibórz. Za ciężką kradzież z włamaniem skazany został robotnik Karol Buczek z Rudyszwałdu na 1 rok i 7 miesięcy więzienia, jego towarzysz robotnik A. Willim z Rybnickiej Kuźni na 3 lata domu karnego, robotnica Joanna Stefańska na 3 miesiące więzienia.
Usiłowane samobójstwo
Racibórz. Cukiernik Mentzler chciał sobie życie odebrać przez otrucie, ponieważ skazany został na 3 tygodnie więzienia, lecz zdołano go jeszcze uratować.
Samobójstwo
Na Płoni powiesił się w poniedziałek rano w pomieszczeniu swojem wycużnik Fabian Kalus. Przyczyna samobójstwa niewiadoma.
Utonął w Odrze
Wczoraj rano wydobyto z Odry w pobliżu Miedoni zwłoki werkmistrza Obruśnika, który w nocy z soboty na niedzielę w niewytłumaczony dotychczas sposób utonął.
Ukarana mściwość
Mularz Teodor Duda z koloni Potoku pod Pogrzebieniem żył z rodziną chałupnika Psoty w nieprzyjaźni, ponieważ brat jego, znany jako kłusownik, skazany został za to przestępstwo na 9 miesięcy więzienia i to na podstawie zeznań syna Psoty. W nocy na 2 lipca r. z. usłyszała żona Psoty na podwórzu podejrzany szmer, wyszła więc z fuzyą z chałupy. W tej samej chwili padły w stajni dwa strzały, a gdy Psotowa weszła do chlewa, znalazła konia swego zastrzelonego na ziemi. Zaczaiwszy się przy chlewie, widziała, jak jakiś człowiek, wielkości Dudy, uciekał w kierunku zagrody tegoż i znikł w chałupie.
Dnia następnego doniesiono o wypadku obwodowemu żandarmowi. W dwa dni został Duda aresztowany przy pracy w Czernicy, przyczem stawiał gwałtowny opór. Oskarżony zapierał się wszystkiego, zwalając winę na swego przyjaciela Gońskiego, lecz nic to nie pomogło, gdyż izba karna uznała Dudę winnym i skazała go na 1 1/2 roku więzienia.
Pożar w Niewiadomiu
W Niewiadomu, pow. rybnicki, spaliła się w poniedziałek rano o godz. 3 1/2 zagroda chałupnika Mrózka wraz ze znacznym zapasem zboża, siana, słomy itd.; także rozmaite maszyny gospodarcze stały się pastwą płomieni. Przyczyna pożaru niewiadoma.